kosmetyki kobo, kosmetyki drogeryjne,

Czy aby zrobić ładny makijaż należy mieć tylko drogie kosmetyki? Otóż nie, ale wśród tych niedrogich trzeba trafić na ‚perełki’. Zakochana w kosmetykach jestem od zawsze. Pamiętam jak jako nastolatka ekscytowałam się szminką czy konturówką kupioną gdzieś na bazarku. Najważniejsze dla mnie było nie jaka to marka, ale to że mam wreszcie swój kosmetyk.

Później była przygoda z Avon. Uwielbiałam kolorowe kolekcje Color Trend idealne dla młodych dziewczyn, które chciały się wyróżnić. Wszelkiego rodzaju błyskotki, kuszące opakowania, błyszczyki z drobinkami- do tej pory mam do nich senstyment. W taki właśnie sposób dawałam szansę niedrogim kosmetykom, bo będąc nastolatką nie byłam w stanie pozwolić sobie na kosmetyki z wyższej półki, poza tym kilkanaście lat temu strefa beauty nie była jeszcze tak powszechna. Na swoją studniówkę malowałam się sama, ale jak tylko przypomnę sobie makijaże, które miały moje koleżanki to przeważał kolor czarny, szarny i mocno błyszcząca górna powieka- jasne perłowe srebro. Niektóre te makijaże wyglądały wręcz kosmicznie, ale wtedy to było na topie. 

Dziś mamy tak dużo kosmetyków drogeryjnych w bardzo dobrych cenach i coraz lepszej jakości, a niektóre podejrzewam można spotkać w kuferku u nie jednej makijażystki. Testuje wiele kosmetyków w przystępnych cenach i oczywiście zdarzają sie buble, ale są też skarby, które pięknie wygladaja na twarzy. Czasami nawet lepiej niż te droższe, jak np. Highlighting Powder marki Sensique. 

komsetyki drogeryjne, face contour palette kobo,

pędzle hulu,

Dwa tygodnie temu malowałam piękną Martę. To nie był nasz pierwszy raz, ale tym razem chciałam Wam pokazać, że nie należy mieć milionów aby dobrze wygladać. Marta potrzebowała makijażu na imprezę, która była organizowana dla jej rodziców. Chciała coś eleganckiego ale i zmysłowego, myślę, że udało mi się to osiągnąć.

Podkład: Clarins Everlasting Foundation, Korektor/Baza pod cienie: L’Oreal True Match 02 Vanilla, Puder: Kryolan transparentny, Konturowanie na mokro/na sucho: Kryolan/Kobo Face Contour Palette, Bronzer: Kobo Sahara, Rozświetlacz: The Balm Mery Lou, Róż Kobo 201 Apricot & 202 Terra Cota.

Brwi: Make Up Revolution/ żel do brwi My Secret- Disign Your Eyebrow, Oczy: paletka cieni do powiek: My Secret Natural Beauty Naked Beauty, Rozświetlacz The Balm Mery Lou, Cień z paletki PUR Visionary Innovary,

Rzęsy: Ardell Demi Wispies

Usta: Konturówka do ust: Wibo Lip Define Pencil (2) & Bourjois Rouge Edition Velvet 10 Don’t pink of it!

Pielęgnacja:

Clinique Moisturizing gel/ All About Eyes Rich, Eveline Magic Skin CC, Nawilżenie ust: Nuxe odżywczy balsam Reve de Miel.

 

Warto wiedzieć, że jakie to by nie były kosmetyki, ogromne znaczenie w makijażu ma pielęgnacja. Jeśli cera będzie wypielęgnowana, regularnie złuszczana oraz nawilżana każdy makijaż będzie wyglądał cudnie.

Napewno dało się zauważyć, że wiele kosmetyków jest marki Kobo, która dostępna jest w Drogeriach Natura. Bardzo lubię ta markę i to nie od czasu kiedy powtały nowe kolekcje ale od dawna. Pierwszymi kosmetykami jakie skradły moje serce były pigmenty jeszcze w starych kwadratowych opakowaniach. Pigment 505 Sea Shell to jeden z najpiękniejszych odcieni jakie mam w swojej kolekcji. Podobnie jest z paletką do konturowania na sucho Face Contour Palette, którą nie zrobicie sobie krzywdy i pięknie ‚poprawicie’ rysy twarzy. Kolejnymi ulubionymi produktami tej marki są: bronzer Sahara oraz róże do policzków, które bardzo często ze sobą mieszam, aby uzyskać oryginalny odcień na policzkach.

 

Świetnym rozświetlaczem, który zawsze mam w swoim kufrze jest Mery Lou The Balm, tego kosmetyku nie dostaniecie w drogerii, ale jego tańszym, idealnym zamiennikiem jest m.in. rozświetlacz Sensique o którym już wcześniej wspomniałam oraz Princess Dream My Secret. Pięknie rozświetlają policzki, cerę, a bardzo często są również moimi cieciami, które robią cudowne glow na oku-  wtedy zawsze nakładam kosmetyk na coś lepkiego np. cień w kremie. To kosmetyk wielofunkcyjny. Rozświetlimy nim również dekold, ręce oraz nogi jeśli jest taka potrzeba.

______

Mój Sensique upadł i pokruszył się nad czym strasznie ubolewam. Koniecznie muszę kupić drugi, ponieważ warto go mieć!

 

 

 

 

Od góry: The Balm Mery Lou, Sensique, My Secret Princess Dream 

Do podreślenia oczu wykorzystałam paletkę My Secret Naked Beauty. Paletka składa się z trzech cieni: beżu delikatnie zaróżowionego ( tego koloru używam bardzo rzadko, ponieważ może stworzyć ‚zasinioną’ powiekę), średni kolor to kawa z mlekiem oraz najciemniejszy czekoladowy odcień, idealny do wykonturowania zewnętrznego kącika. Cienie świetnie się blendują i bez problemu można je dokładać, budować głębię. Nie tworzą ‚plamy’ na oku. Są niezwykle kremowe i łatwo się nimi maluje, dlatego polecam je osobom, które zaczynają z makijażem,  napewno nie zrobią sobie nimi krzywdy. Tych 3- jeczek jest dość sporo, co jakiś czas są dodatkowo edycje limitowane, które potrafią zaskoczyć kolorystyką. Są idealnymi paletkami podróżnymi, gdyż wykonamy nimi makijaż dzienny jak i wieczorowy, a odpowiednio dobrane kolory mogą posłużyć również  jako cienie do podkreślenia brwi.

Ardell, Kobo, My Secret

Żel do brwi My Secret Disign Your Eyebrow Gel Mascara to mój must have z drogeryjnej półki, mam kilka innych podobnych żeli, ale ten najbardziej mi odpowiada. Może nie utrwala włosków na mur beton ale ładnie je układa i subtelnie podkreśla kolor brwi. Natomiast jeśli chodzi o tusze do rzęs to różnie to bywa. Nie zawsze jestem z każdego zadowolona, a najbardziej odpowiadają mi te, które nie są takie ‚świeże’. Kobo Glamorous Lashes testuję już od dłuższego czasu, i co mogę o nim powierdzieć to, to że pięknie wydłuża i pogrubia rzęsy, dzięki odpowienio wyprofilowanej szczoteczce, ale wszystko jest takie delikatne i naturalne.

Na koniec idą usta. Czasami wystarczy podreślić tylko ten element i wyglądamy jak milion dolarów. Choć ostatnio kolory nude są bardzo modne, to czerwień mimo wszystko pozostanie ponadczasowa. Klasyka zawsze sie obroni i jej wiele nie potrzeba, ale tym razem przy ciemniejszym oku postawiłam na subtelniejsze usta, nie rzucające się w oczu. To połącznie konturówki brudnego różu z Wibo Lip Define Pencil (2) i matowej płynnej pomadki Rouge Edition Velvet 10 Don’t pink of it! Bourjois.

Lip Define Pencil (2) & Bourjois Rouge Edition Velvet 10 Don't pink of it!, wibo lip define pencil,

Lubię bardzo mixować kosmetyki drogie z tanimi, sprawdzać jak dany kosmetyk będzie się zachowywał z różną ‚ceną’, czy rozświetlacz doda blasku lub obsypie twarz tylko tandetnym brokatem, ale jak sobie tak pomyślę na spokojnie, to tak naprawdę trafiłam na bardzo małą ilość bubli. Może to szczęście?