Z kremami do rąk praktycznie zawsze byłam na bakier, jak mi się przypomniało to używałam lub jak zaczęła mnie swędzieć skóra to nie było innego wyjścia. Denerwowało mnie wcieranie lepiej mazi na dłonie i czekanie w nieskończoność kiedy się wchłonie. 

Przewinęło się przez moje ręce sporo kremów odkąd zaczęłam interesować się paznokciami oraz pielęgnacją. Obecnie jest tak ogromny wybór tego typu kosmetyków, że stojąc przy drogeryjnej półce można poprostu zgłupieć. Kremy do rąk, masła do rąk, koncentraty, serum; regenerujące, odżywiające, nawilżające, odmładzające… Jest ich mnóstwo. I który wybrać? Oczywiście metodą prób i błędów, znajdziemy ten najlepszy. Należy jednak wiedzieć czego konkretnie oczekujemy od kosmetyku. Czy ma tylko nawilżac czy dodatkowo leczyć jak np. przebarwenia. Coś ‘lekkiego’ do torebki czy ‘bogatego’ na wieczór, aby dłonie mogły odpocząc po całym dniu. 

 

 

Ja osobiście, jestem zwoleniczką zarówno lekkich kremów w ciągu dnia jak i bogatych koncentratów, ponieważ zmywam naczynia ręcznie. Tak! Nie mamy zmywarki. Musieliśmy stanąc przed wyborem: szafka albo zmywarka, padło na szafkę i od tamtej pory krem jest moim przyjacielem. Wszelkie detergenty naruszają płaszcz lipidowy dłoni, przez co skóra traci dużo wilgoci i szybko robi się sucha. Dodatkowo coś mnie uczula i jeszcze nie doszłam co, gdyż co jakiś czas skóra tak poprostu robi się szorstka, łuszcząca i podrażniona, później to ustępuję i za jakis czas powraca. Podczas jednego takiego epizodu w Rossmanie zakupiłam koncentrat odmładzający marki Venus Nature, a w szufladzie leży już kolejny, więc coś o tym świadczy. Nie ukrywam, że moją uwagę przyciągnęło opakowanie. Lubię kosmetyki, które ładnie wyglądają np. w aluminiowych tubkach. Ten akurat nie ma aluminiowej tubki, ale jego imitację, jak również zawartość ekstraktu z miodu. Miód posiada właściwości przeciwzapalne oraz bakteriobójcze. To antyoksydant, który koi rany i zwalcza oznaki starzenia. Od razu ukoił podrażnioną skórę, a po kilku dniach dłonie były miękkie i nawilżone. Używam go cały czas nie tylko w kryzysowych sytuacjach i ma naprawdę sporo zalet:
  • lekkie i małe opakowanie, idealne do torenki (50 ml)
  • odżywia i regeneruje podrażnioną skórę, 
  • nawilża, 
  • zawiera ekstrakt z cytryny, pomaga w walce z przebarwieniami, 
  • ekstrakt z pomarańczy chroni skórę przed szkodliwy działaniem wolnych rodników, regeneruje, ujędrnia oraz rewitalizuje,
  • szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu, 
  • cudownie pachnie cytrusami, 
  • NIE ZAWIERA SLS, SLES, ALERGENÓW, EKSTRAKTÓW I BARWNIKÓW SYNTETYCZNYCH, OLEJÓW MINERALNYCH, 
  • 95 % SKŁADNIKÓW NATURALNYCH, 
  • BEZPIECZNY DLA SKÓRY I ŚRODOWISKA
  • BRAK SKŁADNIKÓW POCHODZENIA ZWIERZĘCEGO 
  • PRODUKT POLSKI

Mimo, że jest to koncentrat nie jest aż tak bogaty w konsystencji, co bardzo mi się podoba. Fakt, moje dłonie potrzebują również tych bogatych, ale jeśli można mieć coś odżywczego w lżejszej wersji to czemu z tego nie skorzystać? Nie zawsze mam czas ‘leżeć i pachnieć’ dlatego oczekuję chociażby od kremu do rąk, aby działał, ale nie zabierał zbyt wiele czasu. I nie należy o nim zapomiać , a w zimowym okresie przede wszystkim. Skóra dłoni nie lubi ciągłych zmian temperatuty oraz wiecznego pocierania, dlatego należy o nie dbać całym rokiem. Podobno dłonie są naszą wizytówką…