O lakierach hybrydowych NEESS słyszałam, ale jakoś wcześniej nie miałam okazji ich przetestować, może dlatego, że człowiek szybko się przyzwyczaja do czegoś, z czego jest zadowolony i boi się zmiany, wiadomo, ale… 

tymi lakierami warto się zainteresować, kosztują podobnie jak np. NeoNail czy Semilac, więc jeśli przywyczaiłyście się do określonej kwoty jaką wydajecie na lakiery hybrydowe, nie odczujecie tu żadnej różnicy, a zmiany są dobre, jeśli nie sprawdzimy nie przekonamy się, proste! Cena 8 ml to 29,99, mniejszą pojemność 4 ml kupicie ze 17,99. Ja mam 5 kolorów: Perski Niebieski, który pochodzi z kolekcji, którą współtworzyła Cleo, nie muszę chyba mówić kim jest Cleo, na pewno kojarzycie piosenkę ‚My Słowianie’, która bodajże była hitem 2013 roku. Pozostałe kolory to: Szary Typ– bardzo ładny siwusek, Malina jest z brokatem– jak sama nazwa mówi, malinowy odcień z błyszczącym srebrnym brokatem, 50 Twarzy Różu– ciemny brudny róż [mój ulubiony z tej 5tki] oraz Czekolada Marmolada– czekoladowy odcień z odrobiną fioletu. 

Lakiery hybrydowe NEESS
Lakiery hybrydowe NEESS/ stylizacja Czekolada Marmolada & 50 Twarzy Różu & Efekt Candy nr. 3
Lakiery hybrydowe NEESS/ Malina jest z brokatem & Szary Typ
 
Kolory są nasycone, głębokie i ładnie kryją. Tylko przy Malinie z brokatem proponowałabym nawet 3/4 warstwy, jest delikatnie transparentna. Jak w każdym przypadku malowania hybrydą, preferowane są cienkie warstwy lakieru, inaczej kolor nam się zacznie ściągać lub po bokach nie utwardzi, właśnie tak miałam z Czekoladą Marmoladą, gdy nałożyłam go za dużo, mimo, że mam nową i dobrą lampę, kolor nie utwardził się i był galaretowaty. Ciemniejsze kolory należy trzymać w lampie dłużej, ze względu na ich intensywniejszy barwnik. Poza tym nie mam do nich zarzutu. Bardzo przyjemnie się nimi pracuje, a pędzelkiem bez problemu można ‚dopchnąć’ lakier pod same skórki. Kolory nakładam na bazę i top zarówno marki NEESS jak i innych marek, lakier ładnie z nimi współpracuje i nie kurczy się, nie tracąc przy tym na trwałości. Top w żaden sposób nie odbarwił koloru, a wiem, że może tak się zdarzyć. 
 
 
Buteleczki lakierów są minimalistyczne i eleganckie, pięknie będą prezentowały się w gablotkach, na półkach czy toaletkach. Ja osobiście trzymam lakiery w szufladzie, ponieważ mam ich sporo, a obecnie nie mam warunków, aby mieć taką gablotkę. Ogromnym plusem są kółeczka z kolorem i nazwą lakieru na górze nakrętki,  a każda jest wyjątkowa. Dla mnie to ogromne ułatwienie, otwieram szufladę i wszystko mam jak na dłoni, a wiele marek tego nie ma, ze względu np. na fikuśną buteleczkę/zakrętkę, które nawet nie mieszczą się w szufladzie. Często jest to aspekt, na który zwracam uwagę przy zakupach. Mam już swoje wyznaczone miejsce na ‚paznokciowe’ rzeczy, lubię mieć wszystko ładnie poukładane i nie chce nic zmieniać, a jeśli kolor spodobał mi się, wtedy szukam podobnego, ale z ‚wygodną’ buteleczką. A jeśli mówimy o ładnych rzeczach to chciałam Wam jeszcze wspomnieć o przesłodkich pyłkach/posypkach Candy Effect NEESS, które przypominają tak modny nawet do tej pory efekt szronu.

 

Candy Effect NEESS/ No.2 wtarty w warstwę dyspersyjną + top
O Shiny Flakes opowiem w oddzielnym poście.

5 mieszanek kolorystycznych, które można różnorodnie wykorzystać. Ja urozmaiciłam tylko dwa paznokcie posypką Candy Effect nr. 3. Ale można posypywać mini nieutwardzone wzory oraz ‚paznokciowe rysunki’, tworzyć ombre- na pewno kilka stylizacji Wam jeszcze pokaże przed świetami z wykorzystaniem tych posypek. Nakładam je na mokry lakier/top i dopiero utwardzam, jeśli wetrzemy w warstwę dyspersyjną da to zupełnie inny efekt [wzornik/ posypka No.2] efekt tysiąca małych pixeli.

No.1 mix neonowy róż, biały, żółty- przewaga pomarańczy, 
No.2 mix pomarańcz, biały, żółty- przewaga neonowego różu,
No.3 mix pomarańczy, limonkowego, różu- przewaga fioletu, 
No.4 mix róż, biały, niebieski- przewaga fioletu i zieleni, 
No.5 mix biały, róż- przewaga fiotetu i niebieskiego. 

Można by pomyśleć, że posypki sprawdzą się wyłącznie w ciepłe miesiące, ale do jesiennych/zimowych stylizacji również będą idealne jak efekt szronu, który modny był całym rokiem. Posypka całkiem długo utrzymuje się na pazurkach, wszystko zależy od intensywności prac jakie wykonujemy, ponieważ porowata powierzchnia jest bardziej podatna na zaczepianie np. o sweter, szybciej się wyciera niż błyszcząca. Ale tydzień spokojnie powinna zostać nienaruszona. Warstwę pod Candy Effect nadkładam sporo grubszą niż normalnie, aby ‚cukiereczki’ mocno się wtopiły i porządnie utwardziły. Całość wygląda oryginalnie i efektownie.

A Wy lubicie tego typu ozdoby do paznkoci? Używałyście lakierów NEESS?