Moje życie składa się z mnóstwa cudownych chwil ale również tych które najchętniej wytarłabym przepiękną gumką z jednorożcem, które są teraz takie modne. Dziś z córką nawet ręcznik papierowy kupiłyśmy z jednorożcem. Wracając jednak do tematu, nigdy nie analizowałam skąd biorą się moje wzorce emocji, myśli i zachowań. Bardzo długo nie miałam o tym pojęcia, aż pewnego razu zaczęłam czytać mądre książki. Krok po kroku pozwalały mi zrozumieć świat, który znała moja podświadomość a ten którego ja chciała.

Jako młoda dziewczyna byłam zakompleksiona, pogubiona, wielu rzeczy nie rozumiałam. Jak ja żałuję, że wtedy nie wiedziałam tego co wiem teraz. Nie czytałam mądrych książek Beaty Pawlikowskiej o podświadomości czy Emocjonalnych pułapek przeszłości. Skróciłoby to czas moich zmartwień i drogę do zrozumienia siebie.

Wiele razy zastanawiałam się dlaczego pewne rzeczy dzieją się w moich życiu i dlaczego myślę tak a nie inaczej.

Nie mogłam pojąć tego, że ja chcę czegoś innego a moje wewnętrzne ‚ja’ próbuje mnie przekonać do swojej racji za wszelką cenę. Byłam zła, płakałam, cierpiałam na bezsenność, miałam dość ludzi. Nie chciałam z nimi rozmawiać a tym bardziej ‚pokazywać im’ prawdziwą siebie. Uważałam, że aby być szczęśliwą należy mieć przy boku księcia z bajki, który przyjedzie na białym rumaku, a zmartwienia znikną. Był książę, ze skromniejszym rumakiem, przyniósł szczęście… ale nie takie o jakim myślałam i marzyłam.

Dziś wiem, że żadne te związki nie miały szansy przetrwać. Przyciągałam do siebie facetów tak samo pogubionych jak byłam sama. Zamiast żyć jak w bajce oboje próbowaliśmy się ocalić nawzajem. To w jaki sposób myślałam, miałam głęboko zakodowane w podświadomości.

Kilka dni temu w poszukiwaniu ciekawych książek w jednym ze sklepów, przeglądałam sobie opisy książek o historiach romantycznych. Jakie było moje zaskoczenie kiedy zaczęłam przeglądać opisy książek, na które nigdy wcześniej nie zwracałam na to uwagi:

Kinga pogrąża się w rozpaczy po stracie ukochanego, zaniedbując pracę i przyjaciół. Czy otrząśnie się na czas, by nie stracić tego, co najważniejsze i co dotąd trzymało ją przy życiu?

Kropla zazdrości, morze miłości – Natalia Sońska

***

Martyna od dawna czeka na swoją szansę w życiu. Pracuje ponad siły w nadmorskim pensjonacie rodziców i powoli przestaje wierzyć, że cokolwiek może się zmienić. Aż pewnego dnia spotyka na plaży tajemniczego mężczyznę… (…) Jako pierwszy wierzy w nią bezgranicznie i postanawia pokazać jej inny świat.

Chłopak, którego nie było – Elżbieta Rodzeń 

Kiedy młoda dziewczyna czyta takie opowieści, zaczyna wierzyć, że sama sobie nie poradzi, że sama jest nic nie warta. Utrwala się w przekonaniu, że tylko związek z druga osoba przyniesie upragnione szczęście. Ja kiedyś też tak myślałam. Wiele razy słyszałam: że ‚trzeba kogoś mieć bo samym jest strasznie ciężko’

Weźmy za przykład bajki, które czytamy naszym córkom na dobranoc:

Opowiadają m.in. o zagubionych księżniczkach, które odzyskały swoje życie kiedy zostały odnalezione przez wymarzonego księcia. Np. taka Śpiąca Królewna, która nie wiadomo jak długo by spała gdyby nie książę – ale urodę zachowała mimo upływającego czasu. Większość kobiet nadal uważa, że pojawienie się księcia coś zmieni w ich życiu, podniesie ich samoocenę, zmotywuje, sprawi że będą czuć się piękne.

.

.

.

Ale to nieprawda! Bo jeśli my same nie będziemy wierzyły w siebie, nie będziemy się doceniały, nie będziemy czuły się piękne i wartościowe, nie będziemy dążyły do niezależności, a przede wszystkim jeśli nie pokochamy siebie, to nikt nie zdoła nas uratować, ani biały rumak, ani książę. Ja kiedyś byłam taką ‚księżniczką’, ale w końcu zrozumiałam, że mężczyzna w moim życiu jest dopełnieniem a nie człowiekiem, który ma przyniesie mi szczęście. Ja wiem co mnie uszczęśliwia i krok po kroku realizuje swój plan.

Od ponad 3 lat jestem mamą i wiem, że bardzo dużo zależy ode mnie jak moja córką będzie postrzegała szczęście. Wierzę, że nie będzie księżniczką, ale królową swojego życia. Tego życzę jej i sobie w dniu 32 urodzin <3

A.